O mnie

Mieszkam tam gdzie mieszka KRECIK *-*
Polecam :http://www.youtube.com/watch?v=cvoU0Gg_4tA Pozdrowienia dla RUDIEGO i IZABELI NAJZAJEBISTRZYCH I NAJPIĘKNIEJSZYCH NASTOLATEK POD SŁOŃCEM*_* Moje anioły ... *-* <3 ;3 I mojej szalonej Alexandry ! PS . Tęsknie za wami :C Strasznie nie lubię CHAMSTWA,WULGARNOŚCI i gdy nie mogę się ruszać np. kiedy mnie ktoś trzyma i nie pozwala się ruszać. Można powiedzieć że mam ADHD. Hmmm ..co jeszcze ? Blog ten oparty jest też na moich przeżyciach.

15 stycznia 2013

Rozdział III


Daleko,daleko stąd jest kraina smoków. Smoki żyły sobie tam bardzo dobrze dopóki Evilder ich nie zaatakował...

Był wieczór.Smoki rozeszły się : jedne poszły nazbierać gałązki na opał,drugie poleciały polować . W ich obozie została tylko matka ze swoim jajkiem. Smoki wróciły i zaczęła się kolacja...gdy nagle, Evilder ze swoimi rycerzami napadł na obozowisko.Był straszny harmider :smoki latały i wrzeszczały, rycerze wrzeszczeli i je gonili.Rodzice nienarodzonego smoka złapali za jajko i zaczęli uciekać .Gdy wszystkie smoki zostały złapane i zakute w kajdany,Evilder  zaczął gonić dwójkę uciekinierów z jajkiem.Zanim ich dogonił matka smoka zdążyła przesłać mu myślową wiadomość. Evilder złapał  już ojca,ale matka dalej uciekała .Jeden z rycerzy dogonił ją i chciał zakuć. Smoczyca ostatnimi siłami rzuciła czar niewidzialności i wyrzuciła jajo .   Czarnoksiężnik  bardzo chciał je znaleźć  ale nie mógł złamać  czaru smoczycy, ponieważ nic ani nikt nie jest silniejszy od czaru smoka. Evilder zostawił jajko w spokoju,zabrał zdobyczne smoki i pognał z nimi do swoich lochów.



Tymczasem w domu Lioness :


Od czasu do czasu lubiłam wyjść na polowanie.Mama chciała zrobić mięso na obiad ale nie było wystarczająco dużo pieniędzy aby je kupić,więc stwierdziłam , że upoluje coś na obiad.Wzięłam więc swój łuk,strzały, wierzchowca i pojechałam. Nie musiałam się za bardzo oddalać od domu , ponieważ niedaleko lasku zobaczyłam sarnę.Mocno chwyciłam lejce i pogalopowałam przez łąkę w kierunku zwierza . Nagle ....auuuuuuuć .Straszny ból . Moje ramię strasznie krwawi.Patrzę a tu strzała przebiła je na wylot.Z tyłu ramienia można zobaczyć zakrwawiony grot strzały. 

Następna strzała trafiła mojego konia.Zwierzę wystraszyło się i zaczęło wierzgać.Spadłam.Wstając zobaczyłam piękny szafirowy kamień.

Był naprawdę piękny."Sprzedam go i dostanę dużo pieniędzy"-pomyślałam.Grad strzał posypał się w moją stronę.Kątem oka zobaczyłam czarną sylwetkę ukrywającą się i wypuszczającą kolejne strzały.Była ona na skraju lasu , w zaroślach.Niestety nie zdążyłam się przyjrzeć, a zanim uciekłam następne strzały trafiły mnie w brzuch i w nogę.Gdy przyjechałam do domu,ledwo żyłam.Przez drogę bardzo dużo krwi mi ubyło.Byłam tak słaba , że nie mogłam zsiąść z konia.Schowałam głęboko kamień.Zdążyłam tylko wydobyć z siebie jeden słaby ryk : Auuuuuuuu ! i zasłabłam , spadając z konia.Wszyscy usłyszeli ryk ale myśleli ,że to znowu Nikss (nasz pies) coś zobaczył i wyje,więc nie zwracali na to uwagi.Na szczęście moje wampirze siostry są bardzo wyczulone na zapach krwi i poczuwszy woń ,szybko pobiegły do stodoły.Wbiegłszy do stodoły stanęły jak wryte.Myślały , że nie żyję.Podbiegły do mnie. Izaberr razem z siostrą zaniosły mnie do domu .Izaberr zajęła się mną a Rudino poszła opatrzyć wierzchowca.

                                          

Gdy się obudziłam byłam w wielkim szoku.Moje ciało pokrywały liczne bandaże ,zadrapania,blizny.Była noc.Koło mojego łóżka spała na krześle zwinięta w kłębek Izaberr. Pomimo bólu ,zasnęłam szybko.Obudziłam się o 8:30 .Chciałam wstać,ale zamiast tego upadłam na ścianę.Ten łomot przywołał siostry do mojego pokoju.Dziewczyny wrzuciły mnie z powrotem na łóżko i dały mi śniadanie.Dowiedziałam się od nich, że nie mogę wstawać,ponieważ na jeden z nerwów w nodze naciska odłamek strzały i ten nerw paraliżuje mi całą nogę.Nastolatki uśmiechały się i pocieszały mnie,mówiąc : "wszystko będzie dobrze".Choć uśmiechały się to i tak widziałam na ich twarzy smutek.Powiedziałam im , żeby się nie martwiły, że się z tego wyliżę a one niech idą robić to co chcą a ja sobie porysuję.Przytuliły mnie i wyszły.Jedna z nich nie domknęła drzwi i do pokoju wślizgnęła się Cala (nasza kotka ) i położyła się koło mnie. Dzięki temu , że kotka uchyliła drzwi usłyszałam szepty rodziny:
-...dziewczynki, stwierdziliśmy , że powinnyście wiedzieć ... 
-co sie stało ?!
-Lioness jest w bardzo ciężkim stanie, i może nie przeżyć...
-nieeeee !!! pomóżcie jej ...
-robimy co w naszej mocy...zaraz przyjdzie uzdrowicielka...

Potem rozmowa się urwała.Skończyłam swoje rysunki . Uwielbiam rysować zwierzęta  i smoki.Obrazki wyszły tak :






Mi się nie podobały ale Izaberr była zachwycona.Po chwili przyszła uzdrowicielka.Niestety jej magia,zioła i mikstury były za słabe aby mi pomóc.Z dnia na dzień mój stan się pogarszał a ja robiłam się coraz słabsza.Prawie nic nie jadłam ani nie piłam.Od czasu do czasu odwiedzał mnie Lioner. Któregoś razu przyniósł mi bukiet pięknych kwiatów.Pewnego ranka , gdy smacznie sobie spałam coś dziwnego mnie obudziło.Coś polizało mnie po policzku.Otworzyłam oczy i rozglądnęłam się po pokoju.Na ziemi zobaczyłam rozbity ów szafirowy kamień,który znalazłam na pechowym polowaniu.Zdziwiłam się ...jak kamień może się tak dziwnie zbić ? Po chwili przed moimi oczami ukazał się ...mały smok !
Był prześliczny.Biegał po mojej kołdrze, latał w kółko.Bardzo się ucieszyłam.Tylko dlaczego wykluł się właśnie tu ?On jakby czytając w myślach odpowiedział :
-Wyklułem się dla ciebie ponieważ wiedziałem , że jesteś wyjątkowa.Potrafię mówić,czytać hmmm trochę rysować i pisać.Od teraz jestem twój...
-czyli zostaniesz ze mną na zawsze ?
-tak...
Nagle moje ciało przeszył ból.Nie mogłam się ruszać.To było straszne.Całe ciało pulsowało z bólu.Smok widząc to , powoli do mnie podszedł i czubkiem pyszczka dotknął mojej łydki.Nagle...ból ustał...nic mnie nie bolało...krew nie ciekła....popatrzyłam na łydkę i zaniemówiłam...smok uzdrawiając mnie dotknął pyszczkiem łydkę i zostawił na niej ślad : błyszczące znamię przypominające smoka.
-Już po wszystkim.Uzdrowiłem cię - wstań i zobacz.
Wstałam.Noga nie bolała.zaczęłam skakać,biegać - nic.Noga uzdrowiona .
-Dziękuje! Jak to zrobiłeś ? Dziękuje !!Dziękuje !!Dziękuje !!
W odpowiedzi smok uśmiechnął się . 
-Mogę cię nazwać Wolfer ?-zapytałam.
-Tak to imię zdecydowanie do mnie pasuje...
Zaścieliłam łóżko, wzięłam go na ręce i pobiegłam na dół.Rodzina nie wierzyła własnym oczom.Podeszłam do Izaberr, podziękowałam jej,pocałowałam ją w policzek i mocno przytuliłam potem poszłam do Rudino i zrobiłam to samo.Następnie podeszłam do rodziców ,przytuliłam ich i zapytałam czy jak im coś pokarzę to mnie nie wywalą z domu.Oni zaprzeczyli , więc wyciągnęłam Wolfera z kieszeni .
-Hmmm to mój mały smok,którego znalazłam na łące. Nazywa się Wolfer. To on mnie uzdrowił. Musze wam coś jeszcze powiedzieć i pokazać :Opowiedziałam o tym jak Evilder rzucił na mnie klątwę i pokazałam znak na brzuchu.Potem dopowiedziałam, że co noc zmieniam się w pumę.
Rodzice byli zszokowani.Obiad zjedliśmy w ciszy.Potem poszłam do pokoju.
-czy mogę poczytać ci w myślach ?muszę zobaczyć jaką klątwę rzucił na ciebie Evilder ..
-Dobrze,tylko nie zrób mi krzywdy.
Po chwili czułam jak obca dusza wkrada się do mojego umysłu. Wolfer przejrzał dokładnie wydarzenia z dnia klątwy .Opuściwszy moje ciało opowiedział mi o klątwie :
-Kiedy Evilder rzucał zaklęcie,źle sformułował zdanie i klątwa zadziałała dwuznacznie : co noc musisz zamieniać się w pumę ale...
-ale ..? no powiedz ...
-ale możesz też zamieniać się w dowolne zwierzę kiedy chcesz tylko musisz wypowiedzieć słowa : changenus animalus i wyobrazić sobie zwierzę w które chcesz się zmienić.To proste spróbuj !
-Changenus animalus !
W chwili rzucania zaklęcia wyobraziłam sobie pumę .I ...jestem pumą. To nie wiarygodne ! 
-proste ,prawda ? Tych słów przemiany nie musisz mówić głośno,możesz w myślach .
Zmieniłam się w myszkę i pobiegłam do dziewczyn.Opowiedziałam im wszystko.Potem ja zmieniałam się w różne zwierzęta i tak minął dzień.Aby pokazać rodzicom moją super moc , zmieniłam się w wilka , a dziewczyny siadły mi na grzbiecie.To było moje zdecydowanie najdziwniejsze wejście na obiad .Rodzice byli zadowoleni, że ja nie jestem już zwykłym człowiekiem.Po kolacji  poszłam się wykąpać.Po kąpieli zamieniłam się w małego szczeniaczka i poszłam do dziewczyn.Położyłam się miedzy nimi i zasnęłam.

2 komentarze:

  1. Bardzo podobają mi sie przygody lioness . Nsprawde masz talent czekam na kolejne rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha dziękuje :* zryta bania i ADHD robią swoje ;) Pozdrowionka :*
    Lvica

    OdpowiedzUsuń

Dawajcie komentarze bo nie wiem czy wam się podoba i czy mam kontynuować pisanie . :)
Pozdrowienia Lioness

Translate

Łączna liczba wyświetleń