O mnie

Mieszkam tam gdzie mieszka KRECIK *-*
Polecam :http://www.youtube.com/watch?v=cvoU0Gg_4tA Pozdrowienia dla RUDIEGO i IZABELI NAJZAJEBISTRZYCH I NAJPIĘKNIEJSZYCH NASTOLATEK POD SŁOŃCEM*_* Moje anioły ... *-* <3 ;3 I mojej szalonej Alexandry ! PS . Tęsknie za wami :C Strasznie nie lubię CHAMSTWA,WULGARNOŚCI i gdy nie mogę się ruszać np. kiedy mnie ktoś trzyma i nie pozwala się ruszać. Można powiedzieć że mam ADHD. Hmmm ..co jeszcze ? Blog ten oparty jest też na moich przeżyciach.

6 lutego 2013

Aaron do mojej klasy -.-'

Nie. Aaron to nie Radek , Akurat tak się złożyło ale to nie on . Więc skończcie temat. Chyba ja wiem co napisałam.

4 lutego 2013

DZIĘKUJE ! :*

Dziękuje wam :* Moi kochani ! Mój blog był przez was odwiedzany już 1033 razy :) Zawsze o tym marzyłam i jest !  Blog założony w grudniu 2012 do lutego 2013 r !!! Kocham was ! Oby tak dalej !!
SZLACHTA WBIJA , KOMMENTUJE , CZYTA I GŁOSUJE <3 Pozdrowionka
                                                                                                                                       Lioness

2 lutego 2013

Mały pod rozdział

                                                                          Leo
Biologiczny brat Lioness. Chłopak nie wie, że ma siostrę. Lioness za wszelką cenę chce poznać brata. Chłopak miły, uczynny , wysportowany i mega sexy .*-* Ma świetną stylówę .
 
 
 
 
Macie kolejny ładny giffik z ładnymi panami a raczej ich torsami :)
 
Pozdro :*
                              Lioness

Rozdział V

 
Byłam strasznie zmęczona. Smacznie sobie śpię w moim łóżeczku a tu nagle : ŁUP ! Ktoś drzwi od mojego pokoju otworzył " z buta " . Zanim zdążyłam otworzyć choć jedno oko , ktoś z krzykiem : "na nią " wpadł  i usiadł mi na brzuchu. Ahhh tak : to Rudino i Izaberr . -.- No tak , kto inny ...Moje kochane siostrzyczki ..... strasznie nie lubię jak ktoś mnie przytrzymuje tak że nie mogę się ruszyć. Na szczęście jestem choć trochę wysportowana no i wysoka ( 1,75 :( ), za wysoka ale trudno i w szkole dziewczyny nie dają mi rady . Jestem, można powiedzieć, że długo dystansowcem i mogę je zaczepiać i uciekać bo one długo nie pociągną :) Jedyny plus .  Jedynie kto może siadać mi na brzuch i się ze mną wygłupiać są moje siostry. Kocham je i bez względu na wszystko zawsze im będę  pomagać.  Niestety kiedy otworzyłam oczy doznałam szoku : moja skóra...moja skóra ma niebieski kolor !!!!!!!! :O Wyglądam mniej więcej tak :
Za to Rudino i Izaberr było bardzo do śmiechu . Na początku myślały , że wylałam na siebie farbę, żeby zrobić sobie " jaja" ale gdy poszły po waciki z wodą i próbowały to zmyć to doszły do wniosku, że jednak jest to prawdziwe.  Niestety zmienił się nie tylko kolor skóry ale także inne rzeczy takie jak : spłaszczył mi się nos i zmienił w taki jak mają np. psy , uszy zmieniły się w takie "kocie". Wyostrzył mi się przez to wzrok , słuch , węch, dotyk. Fajnie to wyglądało tylko jak ja do szkoły pójdę ?  Zaraz dostałam w myślach wiadomość od Wolfera :
Dziś przeszłaś tą zmianę prawda ? Przepraszam , zapomniałem ci powiedzieć : jeśli jesteś smoczym wojownikiem to przechodzisz zmianę. Jedni szybciej drudzy wolniej .. Wiem że to dla ciebie ciężkie ale zobaczysz , wszystko będzie dobrze ! Nie martw się teraz wszystko będziesz robić 6 razy lepiej . Już nie jesteś człowiekiem !
Bardzo zdziwiłam się na wiadomość od smoka.  Siostry pobiegły robić śniadanie a ja się ubierałam .Jak zawsze uwielbiam "bitować" i wydawać różne dziwne dźwięki . Zeszłam na dół.  Pyszne śniadanko . Po zjedzeniu zmieniłam się w pumę i poszłam na spacer. Uwielbiam chodzić na takie spacery. Doszłam do pobliskiego lasku . W środku las było dziwnie ciemno. Nagle ze środka wyłonił się duch .
-Muszę ci coś pokazać- powiedział i zrobił kilka kroków w przód , wchodząc w moje ciało .
 Moimi myślami zawładnęła obca materia . Straciłam równowagę i wywróciłam się . Straciłam przytomność .Po tym duch zaczął robić swoje : przed oczami pokazywały mi się różne obrazy . Raz smutne , raz wesołe . Po chwili ukazała mi się kobieta. Była w ciąży .Koło niej stał  mąż . Był uśmiechnięty . Oboje rozmawiali . Nagle przez okno wpadł mężczyzna z nożem . Wbił ostrze w męża kobiety . Ten padł trupem . Zabójca podchodzi do kobiety . Przykłada jej sztylet do szyi . Mężczyzna stawia warunek : kobieta pozostanie z nim na zawsze a on nic jej nie zrobi . Wystraszona kobieta zgadza się . Parę miesięcy później rodzi dziecko i wynosi je do lasu. Chwilę potem słyszę głos :
-To była twoja historia . Twój prawdziwy ojciec nie żyje. Zamordował go ten, który teraz mieszka z twoją biologiczną matką . Zabójca chciał ciebie też zabić abyś w przyszłości nie zemściła się . Masz szczęście, że go nie było i matka zaniosła cię do lasu. Popatrz jeszcze na to :
Znikają tamte postacie . Pojawiają się znowu : moja matka i ojciec . Ale koło nich jest jeszcze małe roczne dziecko . To chłopczyk . Potem słychać słowa : Leo będziesz miał siostrzyczkę. Już niedługo wyjdzie z brzuszka. Mały chłopiec podchodzi do kobiety  i przytula się do jej brzucha. Pocałowawszy go biegnie się bawić. Potem wszystko znika . Pojawia się znowu ten sam chłopiec tylko teraz już starszy . Jest wysportowany i przystojny .
Jest w jakimś domu. Koło niego stoi jakaś kobieta. On podchodzi bliżej i pocałowawszy ją w policzek daje jej kartkę z napisem :
                                 "HAPPY BIRTHDAY MOM ! YOUR SON ~ LEO "
Ale zaraz ...to moja mama O.o . Co on tam robi , przecież ja nie mam rodzeństwa ? Zanim zdążyłam zadać więcej pytań , duch odezwał się :
- Tak Lioness, to twój starszy brat. Ma teraz 16 lat i mieszka z twoją mamą i zabójcą twojego ojca .Nie pytaj, już ci odpowiadam : jego , ojczym nie chciał zabić ponieważ to mężczyzna a on chciał mieć syna ,nie córkę .  Potem wszystko zaczęło wirować .  Otwierając oczy zobaczyłam jak duch się rozpływa i usłyszałam szept : Pomóż bratu ..... I wszystko znikło. Siedziałam sama na łące przed lasem. Chwilę potem usłyszałam szmery . Zmieniając się w pumę ukryłam się w krzakach. Stamtąd zauważyłam tego nowego z naszej wioski. Robił salta , podskoki .  Jak on ślicznie jest ubrany . Wyłoniłam się z zarośli jako puma . Od razu zawrócił na mnie uwagę . Zanim zdążył się ruszyć przybrałam postać człowieka.
- Cz cz cz cz cześć ....Yyyyy jestem Aaron . Ten "nowy". A ty ?
-Hej :) Jestem Lioness . Jesteśmy w jednym wieku ?
-A ile masz lat ?
-15
-ja też !
-Ale jesteś wysportowany. mmm ale ciacho ;) !
-nie..może trochę..no wiesz codziennie ćwiczę ....czemu tu jesteś? co tu robisz ?
-Poszłam się przejść na spacer .
-Sama ?
-Tak , nie miałam z kim iść .
- co teraz masz zamiar robić ?
-chyba pójdę dalej się przejść ...
-Mogę iść z tobą ?
-Bardzo chętnie.... chodź :*
Szli i szli i szli .Po drodze rozmawiali na różne tematy . Aaron idąc wahał się . Ale wreszcie odważył się  i złapał mnie za rękę. Popatrzyłam  mu w oczy a on uśmiechnął się do mnie. Było już późno . Aaron odprowadził mnie pod dom . Przytuliłam się do niego i odwróciwszy się chciałam odejść  ale usłyszałam : stój ! nie odchodź ! Odwróciłam się a Aaron wręczył mi różę i pocałował mnie w policzek . Pożegnaliśmy się i wróciłam do domu . Było późno . Zjadłam kanapkę, wykąpałam się , umyłam zęby i poszłam do pokoju sióstr. Zobaczyłam, że Izaberr leży odwrócona w drugą stronę wiec podkradłam się i zaczęłam ją gilgotać . Rudino czekała na swoją kolej, czekała na moment w którym będzie mogła zaatakować . W końcu tak się pokotłowałyśmy z Izaberr że jedna leżała na drugiej .Wtedy do akcji wkroczyła Rudino .Złapała mnie za nogę i ściągnęła mnie razem z Izaberr na ziemię .Zaczęłyśmy się wygłupiać ale było już późno a my  byłyśmy zmęczone więc położyłyśmy się na łóżku i zasnęłyśmy .

1 lutego 2013

Nowi chłopcy :3

                                                                          Chris
Kuzyn Alex. Miły, wysportowany i sexy ! Od czasu do czasu odwiedza kuzynkę . Wampir. Ma poczucie humoru . Dobry kumpel Lioness.
 
Luis
 
Syn kowala , mieszkającego obok Lionera. Uczynny, wysportowany i miły. Lubi malować  .
 
John
Kuzyn Lioness. Niesamowicie przystojny . Zawodowy jeździec . Wilkołak. Odwiedza kuzynkę w każdy weekend .
 
Aaron
 
Nowy chłopak w wiosce. Ma świetną stylówę . Miły, wysportowany i sexy ! Od kiedy poznał Lioness bardzo ją polubił i często do niej przychodzi i chyba między nimi coś  zaiskrzy. Ma poczucie humoru i wybujałą wyobraźnię .Kocha rysować . Wilkołak.
 
David
 
 
Brat Aarona. Młodszy  blondyn o niebieskich oczach. Słodziak i żartowniś .
 
 
 
 
 
A na koniec taki giff z ładnymi panami *-*
 
 
I co moje panie ? Może na razie być ? Może jutro pojawi się nowy rozdział . Pozdereczki :*
Lioness
 
 
 
SZLACHTA wbija , kommentuje , czyta i głosuje ! Jeśli już jesteś zagłosuj ! Co Ci szkodzi ? Jedna sekunda więcej na kliknięcie a tyle radochy ;) Mam do was pytanie : czy mój blog ma stałych bywalców czy  to po prostu przypadkowe osoby ?
Pozdrowionka :*
                                    Lioness

31 stycznia 2013

SPOKO :D jeśli chcecie mogę dodać więcej postaci np. pozytywnych :) Mówcie co wam się podoba a co nie :) Dzięki za komentarze ....bardzo mi to pomogło .:) znaczy , że moja wyobraźnia nie jest zła ...Jeśli możecie to głosujcie też w ankietach ! Postaram się częściej dawać nowe rozdziały :) niedługo następny...:)

25 stycznia 2013

Rozdział IV

 
Dzisiejszy dzień zaczął się dość nietypowo : a mianowicie zaczął się od kłótni z rodzicami . W zasadzie to nie wiem o co poszło . Moim rodzicom wiecznie coś nie pasuje, czepiają się mnie o byle co ! Twierdzą też , że powinnam iść do pobliskiego psyhonauty , który mi pomoże. Potrafię całe dnie przesiedzieć w moim pokoju , co bardzo ich wkurza  i wywalają mnie na dwór .Wychodzę nie chętnie ponieważ nie mam z kim a samotne spacery jeszcze bardziej mnie przygnębiają. Niestety jestem przymusowym samotnikiem, ponieważ choć bardzo się staram to i tak nie mogę  znaleźć przyjaciela ani chłopaka. Oprócz sióstr nie mam nikogo.
Moi "przyjaciele" mają mnie gdzieś .Ta samotność doprowadziła do tego , że zamknęłam się w sobie, bałam się komukolwiek zaufać ,jednym słowem stałam się jak zranione, spłoszone zwierzę, które straciło całe zaufanie. Smutne ale prawdziwe. Jeszcze do tego te koleżanki ze szkoły. Te to zawsze znajdą powód żeby się trochę ponabijać ! Samotność, problemy rodzinne ,kłótnie doprowadziły mnie do depresji, wielkiej depresji. Stwierdziłam, że żyję w niewłaściwym towarzystwie, miejscu i czasie i skrócę sobie męki. No bo po co się męczyć na tym świecie ?Napisałam list :

Droga rodzino !

Nie mam po co żyć ani dla kogo . Jestem taka samotna. Nikt nigdy mi nie powiedział , że za mną tęsknił .  Nikt nie powiedział też : chodź przejdziemy się na spacer ! Nikt , rozumiecie ?Kiedy będziecie czytać ten list , mnie już na pewno nie będzie. Nie tęsknijcie nie ma za kim ani za czym .Nie smućcie się. Będzie
dobrze, dacie radę beze mnie .Tam będę na pewno szczęśliwsza. Moje ciało znajdziecie w sadzie. Proszę was tylko o jedno : czy możecie mnie pochować tam w lesie, gdzie kiedyś mnie znaleźliście ? Nie chcę być pochowana na cmentarzu. Nigdy nie czułam się tak do końca człowiekiem. Zawsze byłam dzika jak zwierzę z lasu. Pamiętajcie ! Zawsze was kochałam.
                                                                      
                                                                                                         Lioness


Zauważywszy , że siostry poszły na dwór, pobiegłam do ich pokoju i zostawiłam list na biurku. Wyszłam przez okno i udałam się w stronę sadu. Doszedłszy znalazłam linę. Zrobiłam na końcu pentelkę a drugo koniec przyczepiłam do gałęzi. Stwierdziłam , że gdyby trutka nie zadziałała powieszę się .Trucizna była silna ale w końcu ja nie jestem takim zwykłym człowiekiem....

Tymczasem w domu : pokój sióstr

Do pokoju wbiega Rudino, ponieważ zapomniała roboczych rękawic. Zaczęła ich szukać ale zobaczywszy list przestała i  zaczęła go czytać . Rzuciwszy nim o podłogę , wybiegła z krzykiem: Izaberr ! Szybko chodź do sadu !Pospiesz się ! Mam tylko nadzieję że nie jest za późno !


W sadzie

Szkoda, mam dopiero 15 lat. Jeśli samobójstwo to jedyna droga do wolności to trudno. Podeszłam do szubienicy. Ostatni raz zawyłam . Wzięłam miksturę do rąk. Otworzywszy fiolkę, wyrzuciłam korek za siebie i wypiłam malutkiego łyka. Nagle z krzykiem rzuca się na mnie Rudino a za nią Izaberr . Nie dość , że mnie obezwładniły to Rudino zabrała mi trutkę i podała ją Izaberr a ta ją tak po prostu wylała i wyrzuciła fiolkę. Z satysfakcją powiedziałam im , że zdążyłam już łyknąć miksturę i pewnie zaraz wyzionę ducha. Usłyszawszy to , dziewczyny wpadły w panikę. Zaczęły szybko działać.  Izaberr ściągała szubienicę a Rudino wbiwszy mi kły w szyję , wyssała całą śmiertelną dawkę trutki i wypluła ją na ziemię.  Nagle .....siostry gwałtownie podrywają się z ziemi.
-Co się dzieje ?
Zanim zdążyły mi odpowiedzieć , strzała trafiła mnie w klatkę piersiową.
-Auuuuuuuuuuuu ! zawyłam.
-Uciekajcie. Szybko . Ja dam sobie radę, a nawet jak nie przeżyję to przynajmniej ocalę was ! Uciekajcie !
Siostry stały jak wryte wpatrując się w strzałę wystającą z mojej klatki piersiowej.
-Zaufajcie mi ! Proszę ! Uciekajcie !!!
Nastolatki posłuchały próśb i zaczęły uciekać. Niestety niedoszły morderca, który chował się miedzy drzewami zdążył wypuścić strzałę w stronę Rudino. Zmieniłam się w pumę i zaczęłam gonić strzałę . Na szczęście zdążyłam i w ostatniej chwili skoczyłam między strzałę a Rudino. Niestety druga strzała trafiła w brzuch . Dziewczyny zdążyły uciec a ja zostałam wyrównać rachunki. Stanęłam na tylnich łapach i złapałam za strzałę. Trzy, dwa, jeden ...pociągnęłam za strzałę tak mocno że wyrwałam ją z kawałkiem ciała. Potem wyrwałam drugą tylko że trochę lżej . Następnie szybko popędziłam w stronę gdzie dobiegały trzaski. Dobiegłszy zobaczyła , że ryk , który wydałam gdy strzała trafiła mnie w klatkę piersiową przywołał moją wilczą rodzinę. Łowca odpędzał się od wilków ale myśląc że mnie zabił nie spodziewał się ataku z tyłu. Tak więc milczkiem rozpędziłam się i skoczyłam mu na plecy jednocześnie łapiąc zębami skórę na karku mężczyzny. Po dłuższej rozmowie obiecał, że już nigdy nas nie zaatakuje. Przywołałam Wolfera. Jejku jak on urósł ! Miał już chyba z 6 metrów wysokości . Smok wymazał pamięć mężczyzny i uśpił go na ok. 10 minut. Potem odleciał do swojej kryjówki. Podziękowałam wilkom. Powiedziały , że jeśli kiedykolwiek będę potrzebowała  pomocy to mam zawyć a one się zjawią i mi pomogą . Pożegnały się i uciekły . Zmieniłam się znów w człowieka. Mężczyzna obudził się . Wymyśliłam historyjkę jak się tu znalazł a on podziękował i odszedł do domu.  Wolfer wymazał tylko częściowo pamięć mężczyzny aby ten wiedział gdzie mieszka itp. Potem rana jeszcze mocniej krwawiła , więc zamieniłam się w pumę i poczołgałam się do domu. U progu znalazły mnie siostry .  Wzięły mnie na ręce i zaniosły do łóżka . Przywołały Wolfera a ten mnie uzdrowił. Byłam tak strasznie zmęczona, że umyłam się i głodna poszłam spać. Ledwo się położyłam i zasnęłam. Ten dzień był straszny !

15 stycznia 2013

Rozdział III


Daleko,daleko stąd jest kraina smoków. Smoki żyły sobie tam bardzo dobrze dopóki Evilder ich nie zaatakował...

Był wieczór.Smoki rozeszły się : jedne poszły nazbierać gałązki na opał,drugie poleciały polować . W ich obozie została tylko matka ze swoim jajkiem. Smoki wróciły i zaczęła się kolacja...gdy nagle, Evilder ze swoimi rycerzami napadł na obozowisko.Był straszny harmider :smoki latały i wrzeszczały, rycerze wrzeszczeli i je gonili.Rodzice nienarodzonego smoka złapali za jajko i zaczęli uciekać .Gdy wszystkie smoki zostały złapane i zakute w kajdany,Evilder  zaczął gonić dwójkę uciekinierów z jajkiem.Zanim ich dogonił matka smoka zdążyła przesłać mu myślową wiadomość. Evilder złapał  już ojca,ale matka dalej uciekała .Jeden z rycerzy dogonił ją i chciał zakuć. Smoczyca ostatnimi siłami rzuciła czar niewidzialności i wyrzuciła jajo .   Czarnoksiężnik  bardzo chciał je znaleźć  ale nie mógł złamać  czaru smoczycy, ponieważ nic ani nikt nie jest silniejszy od czaru smoka. Evilder zostawił jajko w spokoju,zabrał zdobyczne smoki i pognał z nimi do swoich lochów.



Tymczasem w domu Lioness :


Od czasu do czasu lubiłam wyjść na polowanie.Mama chciała zrobić mięso na obiad ale nie było wystarczająco dużo pieniędzy aby je kupić,więc stwierdziłam , że upoluje coś na obiad.Wzięłam więc swój łuk,strzały, wierzchowca i pojechałam. Nie musiałam się za bardzo oddalać od domu , ponieważ niedaleko lasku zobaczyłam sarnę.Mocno chwyciłam lejce i pogalopowałam przez łąkę w kierunku zwierza . Nagle ....auuuuuuuć .Straszny ból . Moje ramię strasznie krwawi.Patrzę a tu strzała przebiła je na wylot.Z tyłu ramienia można zobaczyć zakrwawiony grot strzały. 

Następna strzała trafiła mojego konia.Zwierzę wystraszyło się i zaczęło wierzgać.Spadłam.Wstając zobaczyłam piękny szafirowy kamień.

Był naprawdę piękny."Sprzedam go i dostanę dużo pieniędzy"-pomyślałam.Grad strzał posypał się w moją stronę.Kątem oka zobaczyłam czarną sylwetkę ukrywającą się i wypuszczającą kolejne strzały.Była ona na skraju lasu , w zaroślach.Niestety nie zdążyłam się przyjrzeć, a zanim uciekłam następne strzały trafiły mnie w brzuch i w nogę.Gdy przyjechałam do domu,ledwo żyłam.Przez drogę bardzo dużo krwi mi ubyło.Byłam tak słaba , że nie mogłam zsiąść z konia.Schowałam głęboko kamień.Zdążyłam tylko wydobyć z siebie jeden słaby ryk : Auuuuuuuu ! i zasłabłam , spadając z konia.Wszyscy usłyszeli ryk ale myśleli ,że to znowu Nikss (nasz pies) coś zobaczył i wyje,więc nie zwracali na to uwagi.Na szczęście moje wampirze siostry są bardzo wyczulone na zapach krwi i poczuwszy woń ,szybko pobiegły do stodoły.Wbiegłszy do stodoły stanęły jak wryte.Myślały , że nie żyję.Podbiegły do mnie. Izaberr razem z siostrą zaniosły mnie do domu .Izaberr zajęła się mną a Rudino poszła opatrzyć wierzchowca.

                                          

Gdy się obudziłam byłam w wielkim szoku.Moje ciało pokrywały liczne bandaże ,zadrapania,blizny.Była noc.Koło mojego łóżka spała na krześle zwinięta w kłębek Izaberr. Pomimo bólu ,zasnęłam szybko.Obudziłam się o 8:30 .Chciałam wstać,ale zamiast tego upadłam na ścianę.Ten łomot przywołał siostry do mojego pokoju.Dziewczyny wrzuciły mnie z powrotem na łóżko i dały mi śniadanie.Dowiedziałam się od nich, że nie mogę wstawać,ponieważ na jeden z nerwów w nodze naciska odłamek strzały i ten nerw paraliżuje mi całą nogę.Nastolatki uśmiechały się i pocieszały mnie,mówiąc : "wszystko będzie dobrze".Choć uśmiechały się to i tak widziałam na ich twarzy smutek.Powiedziałam im , żeby się nie martwiły, że się z tego wyliżę a one niech idą robić to co chcą a ja sobie porysuję.Przytuliły mnie i wyszły.Jedna z nich nie domknęła drzwi i do pokoju wślizgnęła się Cala (nasza kotka ) i położyła się koło mnie. Dzięki temu , że kotka uchyliła drzwi usłyszałam szepty rodziny:
-...dziewczynki, stwierdziliśmy , że powinnyście wiedzieć ... 
-co sie stało ?!
-Lioness jest w bardzo ciężkim stanie, i może nie przeżyć...
-nieeeee !!! pomóżcie jej ...
-robimy co w naszej mocy...zaraz przyjdzie uzdrowicielka...

Potem rozmowa się urwała.Skończyłam swoje rysunki . Uwielbiam rysować zwierzęta  i smoki.Obrazki wyszły tak :






Mi się nie podobały ale Izaberr była zachwycona.Po chwili przyszła uzdrowicielka.Niestety jej magia,zioła i mikstury były za słabe aby mi pomóc.Z dnia na dzień mój stan się pogarszał a ja robiłam się coraz słabsza.Prawie nic nie jadłam ani nie piłam.Od czasu do czasu odwiedzał mnie Lioner. Któregoś razu przyniósł mi bukiet pięknych kwiatów.Pewnego ranka , gdy smacznie sobie spałam coś dziwnego mnie obudziło.Coś polizało mnie po policzku.Otworzyłam oczy i rozglądnęłam się po pokoju.Na ziemi zobaczyłam rozbity ów szafirowy kamień,który znalazłam na pechowym polowaniu.Zdziwiłam się ...jak kamień może się tak dziwnie zbić ? Po chwili przed moimi oczami ukazał się ...mały smok !
Był prześliczny.Biegał po mojej kołdrze, latał w kółko.Bardzo się ucieszyłam.Tylko dlaczego wykluł się właśnie tu ?On jakby czytając w myślach odpowiedział :
-Wyklułem się dla ciebie ponieważ wiedziałem , że jesteś wyjątkowa.Potrafię mówić,czytać hmmm trochę rysować i pisać.Od teraz jestem twój...
-czyli zostaniesz ze mną na zawsze ?
-tak...
Nagle moje ciało przeszył ból.Nie mogłam się ruszać.To było straszne.Całe ciało pulsowało z bólu.Smok widząc to , powoli do mnie podszedł i czubkiem pyszczka dotknął mojej łydki.Nagle...ból ustał...nic mnie nie bolało...krew nie ciekła....popatrzyłam na łydkę i zaniemówiłam...smok uzdrawiając mnie dotknął pyszczkiem łydkę i zostawił na niej ślad : błyszczące znamię przypominające smoka.
-Już po wszystkim.Uzdrowiłem cię - wstań i zobacz.
Wstałam.Noga nie bolała.zaczęłam skakać,biegać - nic.Noga uzdrowiona .
-Dziękuje! Jak to zrobiłeś ? Dziękuje !!Dziękuje !!Dziękuje !!
W odpowiedzi smok uśmiechnął się . 
-Mogę cię nazwać Wolfer ?-zapytałam.
-Tak to imię zdecydowanie do mnie pasuje...
Zaścieliłam łóżko, wzięłam go na ręce i pobiegłam na dół.Rodzina nie wierzyła własnym oczom.Podeszłam do Izaberr, podziękowałam jej,pocałowałam ją w policzek i mocno przytuliłam potem poszłam do Rudino i zrobiłam to samo.Następnie podeszłam do rodziców ,przytuliłam ich i zapytałam czy jak im coś pokarzę to mnie nie wywalą z domu.Oni zaprzeczyli , więc wyciągnęłam Wolfera z kieszeni .
-Hmmm to mój mały smok,którego znalazłam na łące. Nazywa się Wolfer. To on mnie uzdrowił. Musze wam coś jeszcze powiedzieć i pokazać :Opowiedziałam o tym jak Evilder rzucił na mnie klątwę i pokazałam znak na brzuchu.Potem dopowiedziałam, że co noc zmieniam się w pumę.
Rodzice byli zszokowani.Obiad zjedliśmy w ciszy.Potem poszłam do pokoju.
-czy mogę poczytać ci w myślach ?muszę zobaczyć jaką klątwę rzucił na ciebie Evilder ..
-Dobrze,tylko nie zrób mi krzywdy.
Po chwili czułam jak obca dusza wkrada się do mojego umysłu. Wolfer przejrzał dokładnie wydarzenia z dnia klątwy .Opuściwszy moje ciało opowiedział mi o klątwie :
-Kiedy Evilder rzucał zaklęcie,źle sformułował zdanie i klątwa zadziałała dwuznacznie : co noc musisz zamieniać się w pumę ale...
-ale ..? no powiedz ...
-ale możesz też zamieniać się w dowolne zwierzę kiedy chcesz tylko musisz wypowiedzieć słowa : changenus animalus i wyobrazić sobie zwierzę w które chcesz się zmienić.To proste spróbuj !
-Changenus animalus !
W chwili rzucania zaklęcia wyobraziłam sobie pumę .I ...jestem pumą. To nie wiarygodne ! 
-proste ,prawda ? Tych słów przemiany nie musisz mówić głośno,możesz w myślach .
Zmieniłam się w myszkę i pobiegłam do dziewczyn.Opowiedziałam im wszystko.Potem ja zmieniałam się w różne zwierzęta i tak minął dzień.Aby pokazać rodzicom moją super moc , zmieniłam się w wilka , a dziewczyny siadły mi na grzbiecie.To było moje zdecydowanie najdziwniejsze wejście na obiad .Rodzice byli zadowoleni, że ja nie jestem już zwykłym człowiekiem.Po kolacji  poszłam się wykąpać.Po kąpieli zamieniłam się w małego szczeniaczka i poszłam do dziewczyn.Położyłam się miedzy nimi i zasnęłam.

14 stycznia 2013

Rozdział II


Tymczasem w rodzinie Lioness 9 lat później :

Jest marzec .Lioness obchodzi swoje 15 urodziny . W prezencie od rodziców dostałam piękny łuk ze strzałami .Od Rudino sztylet, a od Izaberr magiczną miksturę .Cały dzień minął szybko.Jest wieczór . Na spokojną wioskę napada Evilder .Widać ,że czegoś szuka . Spustoszył całą  wioskę .Na sam koniec przyszedł do naszego domu.Widząc go w naszym domu poczułam zew wilka .Wiedziałam , że jeżeli go nie zaatakuje to on zabije kogoś z tego domu.Kazałam wszystkim uciekać .Potem bez namysłu rzuciłam się na niego z pazurami i zębami.Niestety on władał magią.Byłam dla niego za wolna. W czasie gdy ja byłam podczas skoku on rzucił zaklęcie ogłuszające . Zaklęcie rzuciło moim ciałem o ścianę.Byłam tak ogłuszona , że nie mogłam wstać.Natomiast on podszedł do mnie,złapał mnie za szyję i podniósł do góry.Powiedział tylko , że szuka jakiegoś jajka .Potem wypowiedział jakieś zaklęcie pod nosem ,raczej klątwę nie zaklęcie.Następnie rzucił mnie o ścianę i znikł.Po tym wszystkim przyszła rodzina.Na początku mnie nie poznała...byłam strasznie spuchnięta i obolała. Chcieli mi pomóc.Ale ja szybko wstałam i uciekłam do swojego pokoju.Schowałam sie pod  kołdrę i próbowałam zapomnieć o wszystkim co się dzisiaj stało.Piekł mnie brzuch .  Podniosłszy koszulkę zobaczyłam coś co mnie strasznie zszokowało. Po prawej stronie brzucha miałam taki znak :
To z pewnością efekt klątwy Evildera. Zaraz w pokoju rozległo się ciche pukanie.Za chwilę dobiegł mnie głos Rudino : Wpuścisz nas ?
-Kogo nas ?
-mnie i Izaberr.
-Dobra.Wejdźcie.
Zakryłam szybko brzuch, żeby nie zobaczyły znaku. Powoli podeszły do łóżka.Nie wiedziałam co mają zamiar zrobić,ale ich oczy mówiły same za siebie.

Izaberr

Rudino
Wiedziałam , że nie lubią gdy się smucę .Zaraz coś mi zrobią...nastolatki powoli podchodziły do łóżka,gdy....bach jednym susem rzuciły się na mnie.Zaczęłyśmy się rzucać jedna na drugą....niestety one miały przewagę i po chwili leżałam przygwożdżona do łóżka. Izaberr usiadła mi na brzuchu a Rudino trzymała moje ręce.Im było do śmiechu ....mi w sumie też. :D Kocham je nad życie. Tylko gdy Izaberr usiadła mi na brzuchu to lekko uniosła koszulkę.Chciałam zasłonić brzuch ale Rudino trzymała moje ręce.Już za późno. Izaberr podniosła moją koszulkę i zobaczyła znak...
-Co ci się stało ?
-nic , nieważne...
-powiedz,nam możesz wszystko powiedzieć....
-ale nie powiecie nikomu ?
-nie, nie powiemy...
-gdy walczyłam z Evilderem ,to on złapał mnie za gardło,podniósł i rzucił klątwę...

Gdy Izaberr uśmiechnęła się,zobaczyłam , że ma  dziwne zęby

-masz zęby jak...wampir ! powiedz co ci jest ..to ja też ci powiem.
-długo to ukrywałyśmy ale my nie jesteśmy normalnymi ludźmi ...jesteśmy wampirami...
-super..

Potem długo rozmawiałyśmy.Następnie był obiad.A potem znowu pobiegłyśmy do pokoju się powygłupiać.Skakałyśmy,biegałyśmy . W końcu Izaberr zapomniała i ugryzła mnie w szyję.Po jej dość bolesnym ugryzieniu zostały małe otworki w szyi  po jej zębach.Nie gniewałam się,wręcz przeciwnie.Przytuliłam ją i powiedziałam , że nic się nie stało.Bawiłyśmy się tak aż do wieczora a potem do spania.Była by to normalna noc gdyby nie to że zmieniłam się w pumę.Dziewczyną bardzo się to podobało :zaczęły mnie głaskać i siadać na mnie.Potem usłyszałam głos w mojej głowie : nikt nie może ściągnąć tego zaklęcia,ta klątwa zostanie z tobą na zawsze...A potem zasnęłam....

Rozdział I

Był ranek. Lorence urodziła niechcianą córkę w domu .Dobrze wiedziała , że Yerro nie chce dziecka i będzie chciał je zabić .Musiała zanieść małą córeczkę do lasu .
Nie chciała ale musiała.Być może mała przeżyje... Nakarmiła , pocałowała i ostatni raz spojrzała na mnie .W oku zakręciła jej się łza. Zawinęła mnie w kocyk i wyniosła daleko do
lasu.  Nie chciałam puścić mamy. W końcu  rozluźniłam rączki,ponieważ widziałam,że matka mnie nie chce .Lorence szybko położyła mnie na ziemi i uciekła .Płacz dziecka przywołał wilki.
Zwierzęta skradały się po cichu.Chciały zobaczyć co się dzieje. Już miały atakować, gdy z zarośli wyłoniła się mała główka dziecka-tak to była Lioness porzucona przez matkę w lesie.Wilki obwąchały mnie a potem zabrały  ze sobą. Zwierzęta przygarnęły Lioness do swojej rodziny i od tego czasu były nie rozłączne .Od teraz rodzina co noc chodzi na skały wyć do księżyca .

Tymczasem w domu Lorence :

-gdzie dziecko ! -zapytał Yerro.
-już się go pozbyłam,nie będzie nam przeszkadzało . -odpowiedziała Lorence.
-masz szczęście .mam nadzieje że je zabiłaś !
-tak zabiłam...
-jak się będą pytać to wymyśl coś np że mała pojechała do babci czy coś. ..
-jak chcesz , mężu...ale kłamstwo ma krótkie  nogi ...
-jeżeli kłamstwo wyjdzie na jaw to ciebie też zabije !
Krzycząc Yerro uderzył żonę pięścią w bark.Lorence chwiejnym krokiem wybiegła z domu.Mąż jej nie gonił bo wiedział, że ona  i tak  wróci.Otworzył sobie puszkę Beeru (napój z chmielu ) i zasnął. Lorence uciekła do swojej przyjaciółki i tam spędziła tydzień.

6 lat później Lioness dalej żyje z wilkami .

 Jestem już na tyle dużym "wilkiem" że mogę już sama polować.Pewnego dnia wybrałam się na spacer. Poszłam sama ponieważ chciałam trochę odpocząć od reszty.Idąc lasem usłyszałam głosy ludzi.Moja wilcza mama powiedziała , że ludzie są niebezpieczni i mam się do nich nie zbliżać. Po chwili zobaczyłam ich sylwetki : była to rodzina : mama z tatą a na plecach mięli małe zawiniątka,z pewnością ich dzieci.Wyglądali sympatycznie . Pomyślałam, że podejdę bliżej.Po cichu podkradłam się do pobliskich krzaków -stąd doskonale ich widziałam i słyszałam.Dorośli mnie nie zauważyli, niestety jedno z zawiniątek zobaczyło mnie i krzyknęło :
-Mamo ! Tam jest jakiś potwór !
Ludzką mowę rozumiałam bez przeszkód, gorzej z mówieniem.Dorośli złapali za kije i podeszli bliżej krzaków.Powoli odsłonili gałęzie .Zobaczyli mnie.Już po mnie !  lecz oni widząc mnie na początku wystraszyli się ale potem zobaczyli , że ja nie jestem wilkiem tylko ludzkim dzieckiem.Zapytali się czy rozumiem ,jak do mnie mówią i czy mogę im coś odpowiedzieć.
-Tak rozumnię com dom mniem mówicię tylką nje umjem mófić po faszemu.
Kobieta widząc dziewczynkę zapragnęła ją przygarnąć.
-chodź z nami .my ci pomożemy .będziesz mieszkać z nami,ale do lasu będziesz mogła pójść kiedy tylko zapragniesz.
-a czy naumiecie mniem mófić i resztem ludzykich rrzeczy ?
-ależ oczywiście, wiesz co ? ja  nie mogę zajść w ciążę a bardzo bym chciała mieć jeszcze jedno dziecko...
-poszczekajcie chwilę,tylko siem porzegnam i spakujem..
Szybko pobiegłam do rodziców.Powiedziałam im co zaszło.Oni się zgodzili Spakowałam swoje rzeczy .Żegnając się zobaczyłam ich smutne oczy
 Obiecałam im że będę się z nimi co jakiś czas kontaktowała i odwiedzała ich.Pobiegłam szybko do swojej nowej rodziny - do ludzi.Gdy wróciłam,byli trochę zdziwieni ponieważ myśleli , że ich oszukam. Był wieczór.Gdy wróciliśmy do domu,mama pomogła mi się wykąpać. Potem poszłam pobawić się z dziewczynkami.O dziwo dziewczynki nie bały się mnie,wręcz przeciwnie - od razu zaczęły mnie ujeżdżać i wygłupiać się ze mną.Mama weszła do pokoju i powiedziała :
-hmmmm jak się nazywasz ?
-Lioness. a onem ?
-one ? Rudino i Izaberr.
-Chodźcie na kolacje.
Dzieci nie czekając na dalsze polecenia pobiegły na dół.

Translate

Łączna liczba wyświetleń